Jest pierwszy sukces - mimo innych obowiązków udało się mi się przygotować pierwszy oddział do malowania. Oczywiście chciało by się szybciej ale czasem przytłaczała praca, obowiązki domowe i swoje dokładała kontuzja pleców. Oczywiście to tylko usprawiedliwiania maskujące, że nie zawsze się chciało :) . Ostatecznie uznałem, że najwygodniej będzie mi malować figurki w podziale trzyczęściowym dlatego od 4 do 10 głowy są oddzielnie pinowane. Po tych kilku godzinach muszę przyznać, że jestem jeszcze milej zaskoczony jakością wykonania wyprasek i spasowania części. Nawet ręce, do których miałem wcześniejsze zastrzeżenia pasowały idealnie. Jedyny element, który bym osobiście zmienił w modelach to zadupnik, niektóre modele mają go w formie jednoczęściowej i to zastosowałbym w całym składzie. Plan na jutro - położyć podkład. Jakiś czas temu przesiadłem się z podkładu sprayowego na aerografowy, w moim odczuci ten drugi jest dużo mocniejszy. Postawiłem na Vallejo tylko nie wiem czy jego satynowe wykończenie mi pasuje. Na wszelki wypadek dokupiłem matowy z Green Stuuf, zobaczymy ci się bardziej sprawdzi.
Dodaj komentarz
Komentarze